Gentryfikacja kicksów? Cokolwiek to znaczy…

Obecnie sneakersy są jak oldschoolowe dzielnice w miastach takich jak Nowy Jork, L.A. i D.C. Prawdziwi ludzie, którzy stworzyli tamte miejsca i wykreowali kulturowe ośrodki odchodzą w cień, co sprawia, że wszystko, co kiedyś było wyjątkowe w danych miejscach, staje się bardzo popularne. To samo zjawisko dzieje się w świecie sneakersów.

Dzielnice nie takie jak kiedyś

Podobnie jak klimatyczne restauracje, które są zastępowane przez gównianą sieć kawiarni czy niezależne butiki, które zostały zastąpione przez sklepy sieciówek, młode pokolenie nastolatków właśnie odkrywa po raz pierwszy buty Nike Air Force 1, jakby były to modne teraz tosty z awokado. To jednak nie koniec. Za pomocą Internetu podróbki zgentryfikowały kicksy, tak jak dzieje się to dzisiaj z pięknym Brooklynem. To, co kiedyś było subkulturą niszy, osób prawdziwie ześwirowanych i – na swój sposób – uzależnionych, a także szczerych koneserów i zwykłych dzieciaków w bluzach z kapturami, którzy chcieli ponad wszystko włożyć na swe stopy te same buty, w których skakał do kosza Michael Jordan, dzisiaj zmieniło się w wyścig o te same kicksy, które ma kolega i kolega kolegi. Wykorzystujące to zjawisko marki sportowe kładą nacisk na zalewanie konsumentów ograniczonymi wydaniami limitowanych edycji kicksów za setki dolarów, a Internet i rynek odsprzedaży butów zmienił coś, co kiedyś było szlachetne, w najgorszy rodzaj handlu i cwaniactwa. Co więcej, wielu z dzisiejszych “sneakerheadów” nawet nie nosi butów Adidas czy Reebok, które “upolowali”. Młodzi chłopcy i dziewczyny biegają po ulicach z poobijanymi i obskurnymi, białymi sneakersami Air Force 1 czy Adidas Superstar, których sznurowadła są brudne. Ich drogie kicksy wyglądają jak u mechanika po dyżurze,który nie szanuje swoich butów, bo po prostu służą mu do pracy. Co się stało, że sneakersowa kultura aż tak uległa zmianie?

Czystość to (była) podstawa

Rytuał czyszczenia swoich wymarzonych sneakersów był niegdyś główną częścią bycia sneakerheadem, szczególnie jeśli miało się młodsze rodzeństwo. To jest coś, co można uznać za relikt, gdy starszy brat pokazuje swojemu młodszemu bratu właściwy sposób na utrzymanie czystych kicksów. Tak było kiedyś, lecz już nie dziś. Dzisiaj biały, nigdy nienoszony i 100% czysty but jest lepszy niż ten, który był noszony i używany w grze w kosza. Oto dowód na to, jak kultura sneakersów została skolonizowana, a cenny surowiec, który był autentycznym stylem i prezentacją, został wydobyty jak diamenty z kopalni w Rwandzie…

sneakers

Można nazwać to kolonizacją, a nie gentryfikacją, ale jak dla nas oba te zjawiska mają wiele wspólnego i znaczą w przypadku sneakersów 2018 roku całkowicie to samo. Widzimy dziś takie miejsca jak Jersey City, Manhattan, Harlem i Brooklyn, które muszą zostać opuszczone przez mieszkające tam od pokoleń rodziny. Powód? Ludzi nie stać już na czynsz swojego własnego mieszkania. Teraz te piękne, klimatyczne niegdyś miejsca są wypełnione przybywającymi bogaczami, którzy dużo mniej dbają o zachowanie tego, co sprawiło, że te dzielnice były kiedyś na pierwszym miejscu i chlubiły się latami świetności. Ale, co ważniejsze, koszty utrzymania są tak wysokie, że nic autentycznego nie może się rozwijać ani kultywować w takich dzielnicach. Będący mekką do polowań na nowe sneakersy Nowy Jork ma tak wielki problem z utrzymaniem się małych firm, że burmistrz rozważa ustanowienie podatku od wolnych lokali dla właścicieli nieruchomości, którzy odmawiają obniżenia czynszu. Oczywiście niektóre z tych gentryfikowanych dzielnic mogą stać się  „czystsze” lub „bezpieczniejsze”, ale ich dusza gdzieś zniknęła. Oczywiście wszyscy już wiemy, że te miejsca stały się „czystsze” i „bezpieczniejsze”, ponieważ samorządy w dużych miastach tak naprawdę nie dbają o biednych ludzi. Ci gdzieś tajemniczo znikają…

Wszystko podane na tacy

To samo z kicksami. Kultura sneakersów jest obecnie tak bardzo wyświechtana przez marki i konsumentów, że jest już prawie nieczytelna i nie przypomina siebie sprzed lat. Największa zmiana dotknęła tego, jak dziś wygląda sztuka kupowania nowej pary. Kiedyś szukanie wymarzonych butów było najważniejszą rzeczą, jaką można było zrobić, jako zapalony sneakerhead. A dziś? Pochodząca z Queens właścicielka około 550 par modelu Nike Air Force 1 Paul Givelekian mówi:

 

“To nie jest już tak wyjątkowe jak kiedyś, ponieważ możesz teraz znaleźć i zobaczyć wszystko w Internecie. Przez to żaden model butów nie jest już tak naprawdę niezwykły i na swój sposób specjalny. Zamiast tego wchodzimy na YouTube i widzimy influencerów, którzy mówią nam i dzieciom, co mają kupić. Nikt nie decyduje jakie buty chce mieć samodzielnie…”

buty

W efekcie wszyscy polują na te same kicksy. Cała zabawa z wyrażeniem siebie przez noszone buty gdzieś zniknęła…

Trudy polowania na sneakersy

To jednak nie wszystko! Te długie linie obok sneakers sklepu wypełnione są ludźmi, którzy nie mają zamiaru nosić butów, dla których dopiero co spali w namiotach. Strony blogerów czy profile na Instagramie również są temu wszystkiemu współwinne. Zamieszczamy tam linki do sneakersów, które dostajemy za darmo, z całkowitym lekceważeniem faktu, czy nasza publiczność będzie w stanie je upolować. Większość influencerów nie musi przejmować się uszkodzonymi linkami z powodu nadmiernego ruchu na stronie lub przeprowadzanej przez producenta loterii. Co więcej, sklepy sportowe dają nam bilety na loterię, abyśmy mogli u nich wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Wyobraź sobie, że czekasz w kolejce, aby dać sklepowi wszystkie swoje oszczędności! To żart? Tymczasem boty są kolejną przeszkodą, z którą musisz walczyć, kupując w Internecie limitowane Jordany męskie czy dobrze rozreklamowane buty Nike. Polowanie na sneakersy nie powinno przypominać misji GTA. Podczas gdy tracimy czas loterie i próbujemy dodać swój rozmiar butów do koszyka tylko po to, aby otrzymać wiadomość zwrotną z napisem “towar został wyprzedany” zapominamy, dlaczego tak naprawdę chcemy mieć te buty. Jednocześnie jakiś dzieciak z samodzielnie skonstruowanym botem siedzi przed swoim kompem na przedmieściach i kupuje naraz 10 par butów Kanyego Westa za pieniądze jego rodziców, abyś Ty mógł je później od niego odkupić. Czy o taką kulturę sneakersów walczyliśmy?

Wina odsprzedawców?

O taki stan rzeczy ludzie z branży obwiniają głównie odsprzedawców, ale wielu nie zdaje sobie sprawy, że ludzie w sklepach stacjonarnych są często tak samo lub nawet bardziej agresywni i bezwzględni niż ludzie kupujący sneakersy on-line. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że dzieci bogatych rodziców, które polują na nowe modele butów, to względnie nowy trend i zjawisko, którego dotąd nie znaliśmy. Jest jednak w tym przypadku tak jak ze wszystkim: jak tylko coś trafi do głównego nurtu, bogaci przychodzą i chcą bez wysiłku i zaangażowania mieć to, co najlepsze z najlepszych, dlatego też odsprzedaż kicksów jest popularna głównie wśród tych, którym pieniędzy wcale nie brakuje. Odsprzedawcy wykonują całą ciężką pracę, czyli rozbijają namioty, czekają na zimnie, zapisują się na loterie i narażają się na ból nóg stojąc w kolejce, aby potem bogaci mogli od nich odkupić najnowsze modele butów Air Jordan, Reebok czy limitowane New Balance’y nawet bez mrugnięcia okiem. Wcześniej osoby te nosiły buty takich marek jak Balenciaga, Gucci itd. Teraz ich pieniądze przenoszą się na buty będące owocem najnowszej współpracy, tj. Adidas Yeezy lub Nike buty Off-White.

nike

Nie oznacza to jednak, że detaliści nie zastanawiają się teraz nad tym, co dzieje się w kulturze sneakersowej. Pytanie brzmi czy marki zdadzą sobie sprawę, że rynek produktów na które panuje rosnący wciąż hype już eksplodował i zniknął w głównym nurcie, więc możliwość odkupienia jest coraz bardziej realna? Czy nie boją się że to zrujnuje i przesyci  odbiorców, a jednocześnie zabije sam ich produkt? Wówczas może okazać się, że loteria będzie jedynym sposobem na ograniczenie tego, by każdy dostał to, czego sobie zażyczy na pstryknięcie palcami.

Prognoza i życzenia

Jakie zatem możemy mieć życzenia względem sneakersowego rynku i największych na nim graczy? Chcielibyśmy bardzo, żeby marki wydawały więcej par swoich nowych projektów, abyśmy nie musieli spędzać sobotniego poranka na chodniku przed witryną sklepu. Nie chcielibyśmy również się wkurzać na stracenie paru godzin na siedzenie przed laptopem i chorobliwe odświeżanie strony i koszyka sklepu internetowego. Chcemy zapomnieć o wirtualnej kolejce w aplikacji, która się zawiesza, ponieważ cały świat też próbuje upolować tą samą parę kicksów. Następnie nie chcemy iść na stadion lub targowisko i widzieć jak jakiś cwaniak sprzedaje całą piramidę z najnowszych butów Yeezys, których cena urosła pięciokrotnie. Jesteśmy zmęczeni tym, że musimy płacić nawet o 500 złotych więcej za te same kicksy z drugiej ręki lub po prostu obejść się smakiem. Sneakerheadzi, którzy w negatywny sposób wpływają na wygląd kultury kicksowej mogliby się stopniowo wycofywać i znaleźć sobie nieco inne hobby. Pamiętajmy, że prawdziwym sneakerheadem będą skaterzy, muzycy, pasjonaci modą uliczną, fani muzyki rap proste dzieciaki z ulicy, które wiedzą, jak dobrać samodzielnie spodnie do bluzy, a bluzę do butów. To oni wszyscy są prawdziwymi influencerami i będą nimi zawsze, a nie te bogate dzieciaki na Instagramie, które mają wszystko w pakiecie od rodziców. Wierzymy, że prawdziwi sneakerheadzi wciąż gdzieś tam są i próbują odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości obuwia sportowego (choć z pewnością niektórzy zostali zmuszeni do przejścia na emeryturę, a inni po prostu nie dbają już o to, co się dzieje wokół). Na końcu, zamiast robić 500 różnych kolorów Jordanów lub butów Air Force, których raczej i tak prawie nikt nie kupi, dlaczego by nie zluzować limitów premier na które wszyscy czekają? Myślimy, że marki sprzedałyby dużo więcej swoich butów w ten sposób, a nikt nie pozostałby na lodzie, rozczarowany i zawiedziony.

nike